Psychologia - Narkotyczna osobowosc naszych czasów

Narkotyczna osobowość naszych czasów
Znudzony sobą człowiek sięga po coraz to nowsze środki w nadziei, że coś odkryje, że uda mu się wykorzystać całkowicie potencjał własnej inteligencji.
Pobudzić mózg, wedrzeć się do jego uśpionych dotąd, niedostępnych zakamarków. Wyznawcy wschodnich religii twierdzą, że to ich bóg stworzył "magiczne zioła", które niedoskonałemu człowiekowi pozwalają, choć na chwilę, poznać boską istotę. W ten sposób starają się udowodnić tezę, że ich narkotyk istniał "od zawsze". Są jednak tacy, którzy uważają, że uzależnienie od narkotykyków to choroba ostatnich stuleci, że zdolny do tego był zupełnie zdezorientowany mieszkaniec świata. Narkotyk, to substancja, od której łatwo jest się uzależnić.
Nawet w podświadomości narkomana jest jakieś tabu przestrzegające przed niebezpieczeństwem zażywania tego typu środków. Dlatego każdy narkoman tworzy własne teorie uzasadniające "konieczność" sięgania po haszysz, marihuanę, opium czy LSD. Nie ma dwóch takich samych narkomanów, podobnie jak i różne są powody, które "zmuszają" do brania. Ogólnie można jednak powiedzieć, że zawsze pojawia się jakiś brak. Najczęściej brak wiary w samego siebie, w możliwości innego życia lub we własne siły twórcze. Dzisiejszy ćpun dysponuje bogatym laboratorium pełnym syntetycznych środków odurzających. Zażywa głównie amfetaminę, przy pomocy której próbuje dogonić świat, lub LSD po to, aby na chwilę odpocząć od rzeczywistości i "popodróżować po sobie". Narkotyk to substancja tajemnicza, o niezwykłych właściwościach, może przynieść siły i ekstazę. Równie dobrze chorobę psychiczną i śmierć. Narkotyków nie można przyjmować "kulturalnie". W ich przypadku każde użycie jest już nadużyciem i kończy się uzależnieniem psychiki lub ciała. Nałóg pojawia się niezależnie od tego, kto i z jakich powodów bierze środki odurzające Narkomanem może zostać równie dobrze nastolatek, który próbuje na chwilę się oszołomić, jak i dojrzały artysta "poszukujący" w sobie natchnienia. Problem tylko w tym, czy narkotyki to substancje wspomagające, czy niszczące rozwój? Biorąc narkotyki trudno być autentycznym, dosyć szybko uzależnienie zahacza o pewne stereotypy postępowania i zachowania. Niewielu artystów może powiedzieć jak Śledziewski: "Ja nie muszę nic brać, aby lepiej i ciekawiej widzieć, już to coś mam w sobie." Środki narkotyczne działają przede wszystkim na system nerwowy, zmieniają sposób postrzegania, plączą wcześniejsze doświadczenia, zmniejszają dystans. Zanim ktoś zejdzie do narkotycznego piekła wierzy, że istnieją wyższe racje, aby brać, palić, wstrzykiwać. "Człowiek, który za pomocą środków farmaceutycznych próbuje stworzyć sobie raj - pisze Baudelaine - przypomina maniaka, który zastępuje prawdziwe meble i żywe ogrody malowanymi na płótnie." W naszych czasach zmienia się sceneria pomieszczeń, w których narkoman dokonuje ucieczki. Najczęściej jest to ogromna hala dyskotekowa z muzyką techno. Narkomania jest to igranie z własnym życiem. Dzień po dniu w taki sposób osiąga się ekstazę i oszołomienie psychiki. Znikają dylematy moralne, problemy, konflikty. Chciałabym teraz napisać kilka słów o tolerancji wobec narkomana. Kiedy psycholog, terapeuta pracuje z osobami cierpiącymi, może wybrać jedną z dwóch postaw: staje się zobojętniały na problem lub cyniczny wobec sytuacji problemowej. Ważna jest więc rola tolerancji i określenie jej kształtu wobec osób uzależnionych. Zażywanie narkotyków jest najbardziej wyrazistym przykładem konfliktu wewnętrznego. Z jednej strony narkoman wyciąga rękę po pomoc, chcąc uwolnić się z nałogu, jednocześnie z drugiej strony wskazuje sobie narkotyk. Powstają zatem dwa dialektyczne procesy. Po pierwsze: zależność między poszukiwaniem a ucieczką. Często nałóg utożsamia się z ucieczką: od świata, od siebie, od własnych problemów. Z drugiej strony branie narkotyków jest wyrazem poszukiwania sensu bycia. Po drugie zaś, występuje zależność pomiędzy koniecznością, a przypadkiem. Tę zależność można spotkać w prawie wszystkich biografiach osób zażywających środki odurzające. Czasami przypadek decyduje o tym, że osoba staje się narkomanem. Jednocześnie w tych biografiach znaleźć można pewne aspekty, przyczyny popychające człowieka do tego, aby się poddał nałogowi. Praca z narkomanami podobna jest często do postępowania z najbliższymi osobami, które często informujemy, że pewne rzeczy są w ich zachowaniu niedobre, że nam nie odpowiadają. Jednocześnie ciągle dajemy im wyraz naszej miłości, naszych uczuć. Często narkoman zachowuje się agresywnie, jest to jednak maska. Tak naprawdę poszukuje pomocy, zrozumienia, akceptacji. Pragnie mieć osobę, przy której będzie mógł wynurzyć z siebie to, co w nim tkwi, swoją przeszłość, to co go zraniło i to czym naraził swoich najbliższych. Narkoman szuka człowieka, który ukaże mu jego wartość, pokaże jak żyć bez ćpania, radzić sobie z problemami. Może w naszym otoczeniu nie ma takich osób, ale jeżeli są to spróbujemy wyciągnąć do nich pomocną dłoń. Oni na to czekają!!!
Nadszedł czas, aby napisać kilka słów o profilaktyce. Szczególnie jest to potrzebne dorastającej młodzieży. A więc...!
Uwaga! Uwaga! Uwaga! To nieprawda, że jeżeli odmówimy, to ktoś się na nas obrazi. To nieprawda, że przestanie się do nas odzywać i zapomni o nas na śmierć przy następnej imprezie czy wyjściu do kina. Można odmówić bez ryzyka wojny. A jeżeli nie? Jeżeli ktoś wyśmieje, powie, że to koniec? To co wtedy? Wtedy trzeba się zastanowić czego ten ktoś właściwie chce. Czy tego, abym mu dodał odwagi paląc razem z nim papierosa? Czy tego, żeby w przyszłości sam nie umierał jeżeli bierze "kompot".
Nie bądź pała, napij się!
Jeden joint ci nie zaszkodzi........
Jesteś moim kumplem, a nie napijesz się ze mną?
Obłęd! O co tu właściwie chodzi?! Czy po jednym kieliszku stanę się dla niego innym człowiekiem? Wypalę marihuanę i nagle awansuję w jego oczach? Wypij, zapal, weź. Takie jest jego zadanie, jego propozycja, a właściwie polecenie. A gdzie moje miejsce w tym wszystkim? Powinienem pokornie się na to zgodzić. Bawić w grę: "Udowodnię ci, że ..." i pić, łykać prochy aż do bólu... Do pierwszego kaca, do pierwszego głodu, do pierwszej paranoi. Będę w prawdzie uzależniony, ale jaki ze mnie świetny kumpel, świetny gość. Co mi się powie, to zrobię. Dlaczego? Boję się, że mnie zostawi, rozpowie innym, że jestem cieniem. Zgadzam się, bo tak naprawdę nie umiem mu odmówić. Wolę kiedy ktoś decyduje za mnie. Robię to co inni, aby się nie wyróżniać: bo ten co się wyróżnia dostaje w łeb. Obłęd... Nie zgadzam się. Mówię mu: "Nie piję, wiesz o tym." Jeżeli jesteś moim kumplem - uszanuj to. A jeżeli nie..? To po prostu oznacza, że się nie rozumiemy. Można odmówić, to naprawdę nic trudnego. Trzeba tylko chcieć, a potem używać tylko jednego słowa: NIE.
Na koniec tego artykułu chciałabym odnieść się do Pisma Świętego. Pan Jezus powiedział: "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię." Dlatego też unikajmy w swoim życiu środków odurzających. To nie jest lekarstwo i na pewno nam nie pomoże. Przerzućmy swoje troski na Jezusa, On na pewno nam pomoże.
Klaudia



Dane autora:




wiedza.diaboli.pl / Psychologia

190 IP banned